Barnaba, sieja i kameduli


     Suwalszczyzny nie sposób sobie wyobrazić bez Wigier. To jezioro w opinii znawców problemu uchodzi za najpiękniejsze w Polsce. Prawie ze wszystkich stron otoczone Puszczą Augustowską wije się błękitną wstęgą na przestrzeni prawie dwudziestu kilometrów - od Starego Folwarku na północy, do Gawrych Rudy na południowym zachodzie. Powierzchnia jeziora wynosi 21,7 km2, długość linii brzegowej - ponad 72 kilometry. Koło wsi Rosochaty Róg znajduje sie największa głębia - 73 metry. O szerokości jeziora trudno coś konkretnego powiedzieć, bowiem w niektórych miejscach wynosi ona zaledwie 300 metrów, podczas gdy w innych, na przykład pomiędzy wsią Bryzgiel a Zatoką Przewłokową, tafla wodna rozszerza się prawie do trzech i pół kilometra. Miejscowi o Wigrach mówią: "siedem razy proste". I rzeczywiście, trudno o drugie jezioro w Polsce mające tak zawiłą linię brzegową, taką ogromną liczbę głębokich zatok i półwyspów. Nie bez powodu średniowieczni mieszkańcy tych ziem - Jaćwingowie - jezioro nazywali "wingrus" (kręte). Od tego jaćwieskiego, a może litewskiego słowa jezioro zapożyczyło swą nazwę, która "pasuje jak ulał". Jeśli do tego dodamy, rzadko już w naszym kraju spotykaną czystość wód, jasnym stanie się, dlaczego 1 stycznia 1989r. utworzony został Wigierski Park Narodowy, obejmujący jezioro Wigry, kilkanaście mniejszych jezior i ogromne połacie Puszczy Augustowskiej. Do Wigier wpada i z nich wypływa Czarna Hańcza - "najukochańsza z rzek" - jak ją nazwała pisarka Wanda Miłaszewska.


     Ale Wigry nie byłyby tak urocze, gdyby nie "klasztor na wyspie".

Kliknij aby powiększyć
Autor:
E.Pietruszkiewicz

 

     Tak powszechnie nazywany jest pokamedulski zespół na Półwyspie Klasztornym. To, co dziś jest półwyspem, przed wiekami było bezludną wyspą, czasem tylko odwiedzaną przez jaćwieskich myśliwych i rybaków.

     Nieco później, już pod koniec XIV wieku, okolice te upodobali sobie wielcy książęta litewscy i królowie polscy: Witold i Jagiełło. Kronikarz Jan Długosz wspomina, że w 1418 roku Władysław Jagiełło, po spędzeniu świąt Bożego Narodzenia w Trokach, "wybrał się na teren łowów zwany Wingri, za Niemnem położony". Nie była to zapewne ani pierwsza, ani ostatnia wyprawa łowiecka.
Kliknij aby powiększyć
Autor:
E.Pietruszkiewicz

 
Najprawdopodobniej Witold bądź Jagiełło na wyspie zbudował pierwszy drewniany dwór myśliwski, w którym zatrzymywali się na wypoczynek w czasie polowań. Jaćwingowie, nazywani Wingranami, zostali przesiedleni w inne miejsca. Tak powstały wsie Wigrańce k. Sejn, Wingreny w gminie Szypliszki i Wingreny na Litwie. To ślady po jaćwieskim rodzie Wingranów.

     Taki stan rzeczy utrzymał się aż do drugiej połowy XVII stulecia. W roku 1667 król Jan Kazimierz wigierską wyspę, jezioro oraz rozległe połacie puszczy nadał zakonowi kamedułów. Nazwa zakonu wywodzi się od włoskiej miejscowości Campo di Maldoli, w której zakon powstał. Kameduli przybyli nad Wigry w roku 1668. Początkowo zapewne wykorzystywali do swoich celów istniejący dwór myśliwski. Potem wznieśli drewniany kościół, który jednak wkrótce spłonął.

Kliknij aby powiększyć
Autor:
E.Pietruszkiewicz

 

     Obecny wspaniały zespół architektoniczny zaczęto budować w roku 1694 a zakończono prawdopodobnie dopiero w roku 1745. Najpierw znacznie podwyższono wzgórze na wyspie łącząc ją groblą ze stałym lądem.

     Potem wzniesiono kościół i wieżę zegarową, a następnie na dwóch tarasach kilkanaście murowanych domków zwanych eremami, w których zamieszkali zakonnicy. W następnej kolejności wzniesiono dom kanclerski i dom królewski. Zakon kamedulski był tzw. zakonem kontemplacyjnym o surowej regule zakonnej.

     Zakonnikom nie wolno było rozmawiać, a witali się jedynie słowami "memento mori". Wiek XVIII to czas rozkwitu zarówno wigierskiego klasztoru, jak i okolicznych wsi, które kameduli zakładali. Założyli też miasto Suwałki. Po trzecim rozbiorze Rzeczypospolitej Suwalszczyzna dostała się pod panowanie Prus. W roku 1796 Prusacy dobra kamedulskie odebrali, zostawiając zakonnikom jedynie Półwysep Klasztorny. W cztery lata później kameduli z Wigier zostali wygnani.

     Przez jakiś czas Wigry były siedzibą biskupa, ale poźniej biskupstwo zostało przeniesione do Sejn, zaś dla Wigier nadeszły "ciężkie czasy". Zespół pokamedulski w Wigrach bardzo ucierpiał w czasie obu wojen światowych - najbardziej w czasie drugiej. Na wzgórzu, ze wspaniałej świątyni i eremów pozostała jedynie sterta gruzu.
Kliknij aby powiększyć
Autor:
nieznany

 
Nikt już nie wierzył, że ta perła architektury kiedykolwiek zostanie odbudowana.

     A jednak. Odbudowę kościoła rozpoczęto w roku 1947, a prace konserwatorskie przy całym obiekcie trwały praktycznie do wiosny 1999r. Zakończono je na tydzień przed historyczną wizytą w wigierskim klasztorze Papieża Jana Pawła II-go.

Kliknij aby powiększyć
Autor:
E.Pietruszkiewicz

 


     Jeśli popłyniemy kajakiem lub łodzią od strony Gawrych Rudy, to już od wyspy Kamień ujrzymy nad wodą ten wspaniały zabytek. Jest on również bardzo dobrze widoczny od strony drogi prowadzącej do Mikołajewa, od strony wsi Leszczewo, ale najpiekniej wygląda, gdy się nań patrzy od strony wsi Cimochowizna. Wigierska świątynia służy dziś wiernym parafii, zaś w eremach i domu królewskim urządzono Ośrodek Pracy Twórczej i Wypoczynku Ministerstwa Kultury i Sztuki.




     Z kamedulskim klasztorem wigierskim związanych jest kilka legend.

     Według jednej z nich, w klasztorze mieszkał zakonnik o imieniu Barnaba. Pewnego razu Barnaba otrzymał od przeora zakonu polecenie przyrządzenia egzotycznej ryby o nazwie sieja, którą łowiono jedynie we Włoszech. Skąd więc ją wziąć nad Wigrami? A ponieważ Barnaba bał sie przeora bardziej niż samego diabła, więc przyrzekł swą duszę władcy piekieł, byleby dostać ową sieję. Diabeł zobowiązał się dostarczyć rybę zanim klasztorny dzwon zacznie bić na jutrznię. Gdy już zaczęło świtać, usłyszał Barnaba jakiś dziwny świst od strony Bryzgla. Zrozumiał, że to diabeł wraca z rybą. Wystraszył się braciszek, ale wnet sobie coś przypomniał. Pobiegł w te pędy do dzwonnicy i rozkołysał klasztorny dzwon. Diabeł zrozumiał, że zakład o duszę zakonnika przegrał, nie zdążył do dzwonu na jutrznię. Z całej siły cisnął sieję do jeziora i odleciał. Od tej pory żyje w Wigrach sieja o niezwykłym smaku. Jedynie po bokach ma szramy - do ślad po diablich pazurach.