Suwalskie Wieści

SPONSORZY SUWALKSKIEGO I LIGOWEGO KLUBU BADMINTONA

     Mariaż suwalskich spółek Litpol i Polam z badmintonowym klubem ma zaowocować startem w igrzyskach olimpijskich w Sydney. Warto było wyłożyć pieniądze.

     W sezonie 1998/99 zawodnicy Suwalskiego Klubu Badmintona Litpol-Polam Suwałki zdobyli trzy złote i jeden brązowy medal indywidualnych mistrzostw Polski, zwyciężając w rozgrywkach ekstraklasy obronili tytuł drużynowego mistrza Polski. Troje z nich startowało w mistrzostwach świata w Kopenhadze.

     W 15-osobowej kadrze narodowej jest sześcioro suwalczan. Jeden badmintonista zajmuje w światowym rankingu miejsce, gwarantujące obecnie udział w igrzyskach olimpijskich Sydney 2000. Niby świetnie, ale... Do wytyczonego celu zabrakło dwóch medali. Medali na indywidualnych mistrzostwach kraju miało być bowiem sześć. Do tego wywalczenie tytułu mistrza ekstraklasy oraz osiągnięcie przynajmniej jednego miejsca kwalifikującego do startu w igrzyskach w Sydney.

     Takie zadania przed SKB postawiły przed niemal rokiem suwalskie spółki Litpol i Polam, decydując się na sponsorowanie badmintonistów do września 2000 roku. - Zawsze może być lepiej. Jeżeli ktoś mówi o pełnym sukcesie, to oznaczać może to tylko stagnację. Nigdy nie powiedziałem, że osiągnąłem wszystko. - zdradza dewizę prezes Litpolu i Polamu Henryk Owsiejew.

     Najtaniej zaistnieć przez sport Zdaniem Owsiejewa, sport jest najtańszą metodą na zaistnienie w Polsce i Europie. W Suwałkach najpopularniejsze są i będą piłkarskie Wigry, jedyny zespół z regionu występujący w III lidze.
- Rolą władz miasta jest "dopieszczenie" tego klubu, by w podlaskiej społeczności utarło się, że suwalczanie są lepsi od białostoczan - uważa.

     W przypadku futbolu można jednak mówić jedynie o prymacie w województwie podlaskim. Dla Litpolu i Polamu, to nie ta skala. Chodzi o dominację w Polsce, obecność na imprezach rangi mistrzostw Europy, świata, wreszcie igrzyskach olimpijskich. Stąd pewnie inwestycja w badminton.
- Nie rozstrzygałbym, czy lepszą jest ta, czy inna dyscyplina sportu. Liczą się efektywność, efektowność, sukcesy, które spotykają się z oddźwiękiem nie tylko wśród lokalnej społeczności, choć i ta jest bardzo ważna - podkreśla Owsiejew. - Miejsce jest bardzo istotne. Suwałkom potrzeba marketingu miasta. Mogą być one znane nie tylko z uwagi na swoje położenie, ale i dzięki sportowi. Mariaż z badmintonem ma przynieść także marketingowy efekt dla Polamu i Litpolu. Pozwoli na to, by były one znane nie tylko poprzez swoje wyroby. Na imprezach sportowych obecne są najwspanialsze przedsiębiorstwa świata. To dzięki nim tak wspaniale rozwinął się ruch olimpijski.

     Tanio, czyli ile? Prezes Owsiejew nie zdradzi, ile jego firmy wydają na utrzymanie badmintonowej sekcji. - Dwuletni kontrakt zostanie wypełniony. Jeżeli zajdzie potrzeba, jeżeli będą olimpijskie szanse pieniędzy może być więcej - zapewnia.

     Nasze prowizoryczne wyliczenia mówią o kilku miliardach starych złotych rocznie. W zespole jest ośmioro zawodników. Ich miesięczne wypłaty, zwane tu nagrodami wynoszą od 700 do 2,5 tysiąca złotych. Do tego dochodzą pensje dla trenera, kierownika drużyny. Pieniądze potrzebne też są na dojazdy i utrzymanie na zawodach różnej rangi. Wystarczy wspomnieć, że SKB Litpol-Polam współfinasował udział swoich graczy na turniejach w Korei Południowej czy Hongkongu.

Prekursorzy zawodowstwa

     -My zajmujemy się logistyką - mówi prezes Litpolu i Polamu. - Zapewniamy normalne funkcjonowanie zespołu na niezłym poziomie. Ja i pani Teresa Kamińska zasiadamy w zarządzie klubu. Pracownicy firm, często stanowiący sporą część publiczności na imprezach przeprowadzanych w Suwałkach, na bieżąco otrzymują informacje o wynikach naszych zawodników. Ludzie identyfikują się z klubem. Każdy robi swoje, role są podzielone. Resztą zajmuje się znakomity fachowiec, wiceprezes Polskiego Związku Badmintona, mecenas Jerzy Szleszyński.

     Nowikowski, Owsiejew i Szleszyński ładnych kilkanaście lat temu tworzyli badminton w Suwałkach. Miejscowy zespół już kiedyś nosił nazwy Polam i Polambad. - Wtedy były inne pomysły, inne programy, które się wypaliły albo się nie sprawdziły - opowiada prezes Owsiejew.
- Żeby być efektywnym, ciągle trzeba szukać nowych rozwiązań - na dany czas i temat.
- Przed niespełna rokiem zdecydowaliśmy się na eksperyment w polskim badmintonie, stworzyliśmy pierwszą profesjonalną w kraju sekcję. Suwałki podniosły poprzeczkę bardzo wysoko
- uważa Jerzy Szleszyński.
- Inne miasta chcą nam teraz dorównać.

     Czołowe kluby zamierzają skorzystać z naszych rozwiązań organizacyjnych, prawnych i finansowych, chcą iść w tym samym kierunku. Szleszyński podkreśla, że spokojni o byt i warunki treningowe zawodnicy starają się osiągać jak najlepsze wyniki.
- Dbamy też o ich walory intelektualne, niezbędne w tej dyscyplinie, w której tak wielką rolę odgrywa taktyka. Czołowi zawodnicy studiują - prawo, marketing i zarządzanie, wychowanie fizyczne. Zachodnie wzory.
Ubiegłoroczna prezentacja profesjonalnej drużyny SKB Litpol-Polam odbyła się w zachodnim stylu. W hotelu "Suwalszczyzna" przedstawili się dziennikarzom i zaproszonym gościom szefowie sponsorskich firm, działacze klubu, trener, zawodnicy. Potem, od września aż do połowy tego roku suwalscy badmintoniści walczyli w kraju, Europie i Azji o sukcesy i pieniądze.

     W SKB Litpol-Polam, po kilkumiesięcznych przygotowaniach i konsultacjach ze sportowcami, stworzony został system nagradzania zawodników. Pieniądz za konkretny wynik, czyli płaca za pracę. Odrębnie wyliczana i wyceniana jest przynależność do klubu, do kadry narodowej seniorów, punkty zdobyte w ekstraklasie, medale wywalczone na mistrzostwach Polski seniorów, miejsce w aktualnym rankingu światowym (kwota podnoszona z każdym awansem na niej zawodnika o 10 miejsc), punkty zdobywane na mistrzostwach Europy, świata i Pucharze Europy.

     Będą też premie, ale dopiero od maja 2000 r., jeżeli zawodnik zakwalifikuje się do igrzysk. Wszystko to jest sumowane pod koniec każdego miesiąca i zawodnik otrzymuje globalną nagrodę za dany miesiąc.

     Jak wspomnieliśmy, poszczególni reprezentanci SKB Litpol-Polam otrzymują od 700 do 2,5 tys. zł miesięcznie. Niewątpliwie najwięcej z grona podopiecznych trenera Jerzego Szulińskiego inkasuje Robert Mateusiak. 23-letni wychowanek Poloneza Warszawa broni suwalskich barw od roku. Występuje też w II lidze niemieckiej, gdzie za każdy z siedmiu-ośmiu startów w sezonie dostaje 2 tys. zł.

     Sprowadzenie Mateusiaka, specjalisty od gier podwójnych, było nader trafnym posunięciem. Robert, obok Joanny Szleszyńskiej i Litwina Aivarasa Kvederauskasa, zdobył najwięcej ligowych punktów. Ponadto wywalczył dwa złote medale - z Michałem Łogoszem (Technik Głubczyce) w deblu i z Moniką Bieńkowską (Bizon Płock) w grze mieszanej na mistrzostwach Polski. Dzisiaj Bieńkowska jest już zresztą zawodniczką SKB Litpol-Polam. Mateusiak z Łogoszem zwyciężyli w międzynarodowych mistrzostwach Węgier, Polski, grali w finałach French oraz Czech Open, nieźle radzili sobie kilku innych turniejach Grand Prix i na mistrzostwach świata w Danii.
- To daje im obecnie 19 miejsce w rankingu światowym, najwyższe jakie kiedykolwiek na tej liście zajmowali Polacy - informuje Jerzy Szleszyński.
- Dzisiaj, pozycja ta zapewnia Mateusiakowi i jego partnerowi olimpijski awans. Jeszcze pół roku prawie to samo można było napisać o 20-letniej suwalczance Joannie Szleszyńskiej, która wespół z Katarzyną Krasowską (Technik) była klasyfikowana na 26. miejscu debla kobiet. Długotrwała kontuzja Krasowskiej zepchnęła tę parę na 65. pozycję.
W duecie z Bieńkowską Szleszyńska notowana jest na 97. miejscu, z Kingą Rudolf (Kolejarz Częstochowa) - na 172., a z Kamilą Augustyn (Piast Słupsk) - na 177. miejscu.
Jak widać, częste zmiany reprezentacyjnych partnerek nie służą zawodniczce SKB.
W rankingu singlistek Joanna przesunęła się z 127. na 61. pozycję. Z myślą o igrzyskach, studentka prawa UwB, wzięła urlop dziekański. Najbliższy sezon pokaże, czy mistrzyni Polski w grze podwójnej postąpiła słusznie.
Najsłabszy okres w swojej karierze przeżywał kolejny as SKB Litpol-Polam 24-letni Jacek Niedźwiedzki. Nie udało mu się po raz trzeci z rzędu wywalczyć tytułu mistrza Polski w singlu, nie udawały się występy na turniejach Grand Prix w Europie i Azji. Dobrze, że kryzys miał miejsce w minionym sezonie. Ten zbliżający się, z racji na olimpijskie kwalifikacje, będzie bowiem najważniejszy. Dobra postawa Jacka w trakcie turnieju drużynowego na majowych mistrzostwach świata w Kopenhadze pozwala liczyć, że najgorsze chwile najlepszy polski singlista ma już za sobą. Mateusiak, Szleszyńska i Niedźwiedzki to największe suwalskie nadzieje na pierwszych w historii miasta olimpijczyków. Kolejni, bardzo ambitni mistrzowie - 20-letni Kamil Turonek i 19-letnia Agnieszka Czerwińska muszą raczej myśleć o igrzyskach Ateny 2004.

Powodzenie przedsięwzięcia.

     -Wszystkim w Suwałkach pokazaliśmy, że można i warto postawić na sport - mówi Henryk Owsiejew. Czynnej postawy oczekujemy od wszystkich innych, którym zależy na rozwoju miasta w wielu dziedzinach. Liczę na intelekt i kwalifikacje naszych radnych. Oczekujemy od nich współpracy - nie materialnej, ale moralnej i propagandowej. - Sukces badmintona jest ewenementem w historii tego miasta - dodaje Jerzy Szleszyński. - Reklama Suwałk w Polsce i Europie jest nie do przecenienia. Nie tylko nam powinno zależeć na powodzeniu tego przedsięwzięcia.


Wojciech Drażba



Powrót - inne wieści