Suwalskie Wieści

ŚLADAMI DAWIDA

     Sport jest fascynujący dlatego, że - jak prawie nigdzie indziej we współczesnym życiu - wciąż realizuje się w nim biblijna przypowieść o zwycięstwie Dawida nad Goliatem. Najczęściej właśnie w sporcie talent, ożeniony z pracą i wytrwałością w dążeniu do celu, daje wymierne efekty.
Kliknij aby powiększyć
fot. B.Pieklik
     Późnym popołudniem w czwartek, 28 kwietnia, na kort w hali, której rozgrywano mistrzostwa Europy w badmintonie, wyszło dwóch Goliatów. Duńczycy Martin Ludgard Hansen i Lars Paaske byli rozstawieni w turnieju z numerem 1, należą do ścisłej czołówki światowej i w tym roku mieli "na rozkładzie" wszystkich członków tejże szpicy. Naprzeciwko nich stanęło dwóch ... Dawidów.
     W tej roli los obsadził Polaków, Michała Łogosza i Roberta Mateusiaka, którzy w poszukiwania punktów do rankingu kwalifikującego na olimpiadę, startowali dotychczas z różnym skutkiem w zawodach niższej rangi. I para Dawidów spotkanie wygrała! A uczyniła to w otwartej, dramatycznej walce.
- Po tym sukcesie fetom nie było pewnie końca.
- Łogosz: - To, co przeżywaliśmy, było zupełnie niesamowite. Po mistrzostwach odbywał się bankiet, na którym przybyła rodzina książęca, wielu medalistów olimpijskich. I wszyscy oni zeszli na dalszy plan! W każdym wystąpieniu wspominano o nas, składano gratulacje, a w pewnym momencie jeden z panów stwierdził, że bez nas te mistrzostwa nie mogłyby się odbyć. Poprosił, byśmy się pokazali. Wstali wszyscy obecni i zaczęli nam bić brawo!
- Droga do Sydney stoi otworem...
- Łogosz:- Jesteśmy najmłodszym - Robert ma 24 lata, ja 23 - duetem w czołówce i myślę, że jeszcze przez wiele sezonów możemy podnosić poziom i wygrywać z najlepszymi. Pozbyliśmy się wszelkich barier, nie uważamy już, że ktokolwiek jest nie do pokonania. Apetyty rosną i już na igrzyskach możemy sprawić kolejną niespodziankę.
- Ten sukces to także chyba klucz do większych zarobków niż do tej pory?
- Mateusiak:-Najważniejsze, że otrzymaliśmy propozycję treningów w Holandii, Anglii i Szwecji. Będziemy tam mieć sparingpartnerów prezentujących światową klasę. Przyjdą pewnie i pieniądze. Obaj występujemy także poza Polską, w lidze niemieckiej, być może pojawią się również i inne oferty.
- Reprezentujecie jednak różne kluby polskie i czasem stajecie po przeciwnych stronach kortu.
- Łogosz:-Występuję w techniku Głubczyce. Pobyt w nim dał mi wiele pod względem sportowym - trenerem Technika jest opiekun kadry narodowej, Ryszard Borek,. Rzadko kiedy jednak gramy przeciwko sobie i nie ma wówczas żadnych podtekstów - to czysto sportowa rywalizacja.
- Mateusiak: - SKB Litpol-Polam Suwałki, w którym gram od strony organizacyjno-finansowej jest dzięki sponsorom - bezsprzecznie najlepszym klubem w kraju. Przeważnie jednak z Michałem przebywamy razem na zgrupowaniach kadry.
- Badminton nie był pierwszą dyscypliną, którą uprawialiście.
- Łogosz: - W rodzinnym Płocku zaczynałem od tenisa stołowego. Jednak klub, w którym ćwiczyłem, się rozpadł. Tak bardzo chciałem kontynuować grę w pong-ponga, że nauczyciel szkolny, który namawiał mnie do badmintona, musiał stracić sporo czasu, zanim w końcu mu uległem.
- Mateusiak: - Początkowo łączyłem trening badmintonowy w Polonezie Warszawa z grą w piłkę. Występowałem w środku pola i szło mi tak dobrze, że dostałem oferty do Legii i Polonii. Wówczas jednak podjąłem odważną decyzję, postawiłem na badmintona. Czasem kopię jeszcze z kolegami , no i pozostało mi przezwisko z piłkarskiego boiska - ,,Ziko".
- Wyczynowy trening pozostawia miejsce na cokolwiek innego?
- Łogosz: - Nie za wiele. Studiuję zaocznie na AWF we Wrocławiu, ale już do rodziny zdarza mi się zaglądać bardzo rzadko.
- Mateusiak: - Praktycznie cały czas, przebywamy ze sobą na zgrupowaniach. Właściwie nie wychodzimy wtedy do dyskotek czy kawiarni. Ale takie jest założenie - olbrzymimi wyrzeczeniami trzeba zapłacić za możliwość zwyciężania na korcie.


Paweł Fleszer



Powrót - inne wieści