Suwalskie Wieści

XXXI Indywidualne Mistrzostwa Polski Seniorów - Częstochowa

      Częstochowa przez wielu uważana jest za duchową stolicę Polski. Związane jest to z trwającym od ponad sześciu wieków kultem pielgrzymowania do obrazu Matki Boskiej (zwanej także Czarną Madonną) w klasztorze Ojców Paulinów na Jasnej Górze. Co roku przybywa tu około 4 milionów pielgrzymów i turystów. Wśród tegorocznych są przedstawiciele środowiska badmintonowego.
Polski Związek Badmiontona powierzył bowiem organizację XXXVI Indywidualnych Mistrzostw Polski Seniorów dla Śląskiego Okręgowego Związku Badmintona w Częstochowie. To historyczne, sięgające swoimi korzeniami XIII wieku miasto, niejednokrotnie już gościło badmintonistów. Gród nad Wartą był gospodarzem m.in. IMPJ i JM w 1993 i 1995 roku. IMP Seniorów były jednak rozgrywane po raz pierwszy. I trzeba od razu powiedzieć, że zostały zorganizowane i przeprowadzone bardzo dobrze. Honorowy Komitet Mistrzostw na czele z Panią Ewą Janik - Prezydentem Częstochowy i posłanką na Sejm RP, Panem Jackiem Kasprzykiem, posłem na Sejm RP i innymi znakomitymi osobami dodawał splendoru imprezie. Mistrzostwa wizytował ówczesny Prezes Urzędu Kultury Fizycznej i Sportu Pan Jacek Dębski przejawiający duże zainteresowanie badmintonem i udzielający wielu wywiadów. Obecne były media lokalne jak również ogólnopolskie m.in. dla TVP komentował mistrzostwa znany sprawozdawca sportowy Pan Zydorowicz. Patron prasowy objęło "Życie Częstochowy", radiowy Radio FORUM.
      Mistrzostwa po raz pierwszy w swojej historii miały określoną minimalną pulę nagród pieniężnych. Stało się tak w wyniku podjętej na wniosek wiceprezesa J. Szleszyńskiego uchwały Zarządu PZBad., który minimalną pulę nagród na IMP określił na kwotę 10.000 zł.
      Tak więc zawodnikom pozostało tylko grać, zdobywać laury i pieniądze oraz nagrody rzeczowe.

KONTRREWOLUCJA
W SINGLACH


      Sprawozdawca popularnej gazety "Przegląd Sportowy" relacjonując ubiegłoroczne XXXV IMP z Suwałk zwłaszcza w odniesieniu do gier pojedynczych, określił tamte wyniki jako rewolucję w polskim badmintonie. Oto bowiem, przed rokiem, mistrzami Polski w grach pojedynczych zostali 18. latkowie, Kamila Augustyn i Przemysław Wacha. Wielu, w tym trenerów wróżyło tej dwójce długie panowanie. Nic z tego jednak nie wyszło. Oto bowiem w Częstochowie nadeszła kontrrewolucja.
      Starzy mistrzowie powrócili na trony. W grze pojedynczej kobiet na tron wróciła Katarzyna Krasowska. W finale spotkała się z ubiegłoroczną mistrzynią K. Augustyn, która jednak faworytką nie była. Zaczeło się sensacyjnie. Będąca o wiele niżej w rankingu światowym Augustyn wygrała zdecydowanie pierwszego seta. Oddała Krasowskiej tylko jeden punkt. W badmintonie jednak taki wynik nie świadczy o niczym. Rolę mogą odwrócić się w każdej chwili. I tak się właśnie stało. W drugim i trzecim secie nic do powiedzenia nie miała Augustyn przegrywają odpowiednio do 4 i 3. Oba brązowe medale dla zawodniczek SKB Litpol-Polam Suwałki, Joanny Szleszyńskiej co było do przewidzenia i dla Agnieszki Czerwińskiej, dla której jest to pierwszy medal w kategorii seniorów. Do ćwierćfinału zakwalifikowała się kolejna zawodniczka SKB Agata Rzepczyk. Oprócz zawodniczek z Suwałk zagrała w ćwierćfinale młoda zawodniczka Technika Głubczyce Anna Rosko.
      Pozostałe kluby były od tej fazy reprezentowane przez pojedyncze zawodniczki.
      W grze pojedynczej panów tytuł odzyskał Jacek Niedźwiedzki. ten 25. letni zawodnik (SKB Litpol-Polam) Suwałki zdecydowanie dominował w mistrzostwach. Był przygotowany dobrze a ubiegłoroczne niepowodzenia na kortach krajowych i zagranicznych miały zbawienny wpływ na jego psychikę. Niewiele brakowało by finał panów był wewnętrzną sprawą zawodników SKB Litpol-Polam Suwałki. W półfinale bowiem w dolnej połówce w pojedynku Kamila Turonka z Mateuszem Walaszkiem faworytem był zawodnik SKB. Zmęczony jednak półfinałowym pojedynkiem deblowym Kamil nie sprostał świeżemu Mateuszowi, który umiejętnie wykorzystał zmęczenie Turonka. Walaszek był największą niespodzianką tej gry. Wcześniej bowiem pokonał kolejnego zdawałoby się "pewniaka" do medalu Marcina Burzyńskiego. Oba pojedynki Mateusz wygrał pewnie w dwóch setach. Nic jednak nie mógł zrobić w pojedynku finałowym. Prowadził tylko na początku gry, kiedy jeszcze miał siły i zaskoczył swoją grą Niedźwiedzkiego. Szybko jednak grę "ułożył" Niedźwiedzki i wygrał prawie bez walki. Z Jackiem nie pograł sobie w półfinale Przemek Wacha - ubiegłoroczny Mistrz Polski. Wyraźna przegrana do 8 i 6 świadczy o tym, że Wacha nie był dobrze dysponowany w czasie mistrzostw. Potwierdzeniem tego są jego wcześniejsze pojedynki, w których męczył się bardzo z niezbyt groźnymi przeciwnikami. Niewiele brakowało aby uległ w 1/8 zawodnikowi Piasta Słupsk Marcinowi Rynkiewiczowi. Nie zdobył medalu Michał Łogosz, któremu w jego zdobyciu przeszkodziło losowanie. Obok Niedźwiedzkiego i Wachy, Łogosz to zawodnik, który powinien wygrać z każdym innym polskim zawodnikiem. Polska lista klasyfikacyjna rządzi się jednak swoimi prawami. Zupełnie nie oddaje ona siły gry poszczególnych zawodników. Dlatego m.in. do pojedynku Łogosza z Niedźwiedzkim doszło już w ćwierćfinale. Jeden z zawodników, który powinien zdobyć medal, musiał odpaść z dalszej rywalizacji. Łogosz rozegrał dobry pojedynek. Wygrał pierwszego seta i decydujące znaczenie dla wyniku pojedynku miał drugi set. Wiadomo bowiem było, iż Michał nie może wygrać z Jackiem trzeciego seta. Jacek natomiast nie mógł przegrać drugiego. Pojedynek był niezwykle zacięty i wyrównany. W końcówce, na podwyższeniu wygrał go Niedźwiedzki i spodziewano się, że wygra także trzeciego. Tak też się stało, bowiem Jacek wygrał seta do siedmiu pozbawiając Michała medalu.
      W ćwierćfinale zagrało trzech zawodników Technika Głubczyce, po dwóch zawodników SKB Litpol-Polam Suwałki i AZS Kraków oraz zawodników Piasta B Słupsk.
      W grach podwójnych nie zanotowano większych niespodzianek.
Tytuły trafiły do faworytów. W grze podwójnej pań tytuł dla pary z Technika Głubczyce Bożeny Haracz i Katarzyny Krasowskiej, które wszystkie pojedynki wygrały w dwóch setach. Haracz obroniła w ten sposób ubiegłoroczny tytuł mistrzowski, który wywalczyła w Suwałkach wspólnie ze Szleszyńską.
      Powszechnie sądzono, że finałowy pojedynek rozegra się zawodniczkami Technika Głubczyce i SKB Litpol-Polam. W półfinale jednak zawodniczki SKB Litpol-Polam - uległy deblowi K.Rudolf (Kolejarz Częstochowa) A. Stelmaszczyk (AZS Kraków). Debel częstochowsko-krakowski (Stelmaszczyk pochodzi też z Częstochowy) jest deblem grającym ze sobą od wielu lat m.in. są one ćwierćfinalistkami MEJ z Nymburka (Czechy) i medalistkami MP. Z drugiej jednak strony debel suwalski nie przegrał w polskiej lidze żadnego pojedynku pomimo tego, że trenują ze sobą sporadycznie (Barbara Kulanty mieszka i pracuje w Bukownie). Pojedynek ten miał dwie fazy. W pierwszej uwidoczniła się wyraźna dominacja debla suwalskiego, który wygrał pierwszego seta i zdecydowanie prowadził w drugim. Wówczas suwalczanki wyraźnie się zdekoncentrowały, zaczęły popełniać dużą ilość błędów. Częstochowianki zauważyły swoją szansę i ją wykorzystały wygrywając drugiego seta i wysoko prowadząc w trzecim. Wówczas obudziły się suwalczanki, które w końcówce dogoniły debel częstochowski. Końcówkę wygrały częstochowianki wykazując się większą odpornością i zgraniem. Nie podjęły jednak walki w pojedynku finałowym wyraźnie ulegając deblowi z Głubczyc. Drugi brązowy medal dla pary Agnieszka Czerwińska (SKB Litpol-Polam Suwałki) i Agnieszka Jaskuła (Piast B Słupsk), które aż, do pojedynku półfinałowego nie miały przeciwniczek znaczących w polskim badmintonie.
      Wielkie brawa za kolejny złoty medal dla Bożeny Haracz, która poza umiejętnościami wykazuje się elegancką postawą na korcie i poza kortem. Szkoda, że nie wszyscy zawodnicy Technika biorą z niej przykład w tym względzie.
      Grę podwójną panów zdominowała nasza najlepsza para Robert Mateusiak (SKB Litpol-Polam Suwałki) i Michał Łogosz (Technik Głubczyce). Wszystkie pojedynki włącznie z finałowym wygrali zdecydowanie pokazując, iż innym parom daleko do ich poziomu gry.
      W półfinale łatwo ograli parę Jacek Niedźwiedzki (SKB Litpol-Polam Suwałki) i Damiana Pławeckiego (AZS Kraków). Widać jednak było wyraźnie, że zwłaszcza Niedźwiedzki, oszczędza siły na grę pojedynczą.
      Spodziewano się, że wicemistrzowie Europy Juniorów debel Wacha/Żołądek podejmie równą walkę z mistrzami. Przewidywania nie spełniły się. Wacha z Żołądkiem ugrali w obu setach zaledwie siedem punktów ustępując mistrzom w każdym elemencie gry. Niewiele zresztą brakowało, by młoda para przegrała w ćwierćfinale z parą B.Matuła/M.Szczęsny (MKS Orlicz Suchedniów) i w ogóle nie zdobyła medalu. Wacha z Żołądkiem wygrali bowiem w trzech setach w stosunku do 15 i 13 mając dużo szczęścia w końcówce seta. Również trzy sety para ta rozegrała w półfinale przeciwko deblowi M.Burzyński/K.Turonek. Wydaje się, że Wacha z Żołądkiem nie zrobili żadnego postępu w ostatnim okresie. Oby bardzo duże obciążenie treningowe przed MEJ nie miały negatywnego wpływu na ich postawę w przyszłości, zwłaszcza w odniesieniu do P. Żołądka.
      W grze mieszanej najlepszy specjalista od gier podwójnych Robert Mateusiak wykazał, że jest mu obojętne z kim zagra a i tak zdobędzie tytuł mistrzowski. Nie umniejsza to w żaden sposób sukcesu Barbary Kulanty, która po wielu latach kariery, zdobyła swój pierwszy złoty medal seniorski w IMP.
      Przykład B. Kulanty jest godny do naśladowania. Pracuje w Bukownie w charakterze nauczycielki wychowania fizycznego, trenuje tam bez trenera i bez sparingpartnerek odpowiedniej klasy. Pomimo tego potrafi wykazać się odpowiednią formą w najważniejszych zawodach. Jest zawodniczką zawsze elegancko zachowującą się na korcie i poza kortem. W końcówce swojej kariery sportowej w drużynie SKB Litpol-Polam Suwałki odnosi swoje największe sukcesy sportowe. Mistrzowska para z Suwałk miała problemy tylko w grze półfinałowej przeciwko parze Damian Pławecki/Dorota Grzejdak i to w odniesieniu do pierwszego seta. Oczekiwano, że przygotowywany przez wiele lat mikst Augustyn/Żołądek (Piast B Słupsk) wygra w końcu tytuł mistrzowski zwłaszcza, że debel suwalski ze sobą gra tylko w DMP i praktycznie w ogóle nie trenuje. Rzeczywistość okazała się dla słupszczan niedobra. Suwalczanie ograli polski reprezentacyjny debel bez żadnych problemów wykazując wyższość w każdym elemencie gry. To spowodowało, że trenerzy reprezentacji gorączkowo zaczęli poszukiwać innego zestawienia miksta na Mistrzostwa Europy.
      Jak zwykle, jak od wielu już lat, na ME zagramy przypadkowymi parami, zestawionym w ostatniej chwili. Poza parą Mateusiak/Łogosz takie eksperymenty w polskim badmintonie trwają już od wielu lat i oczywiście nie przynoszą pozytywnych rezultatów.
      XXXVI IMP wykazały dominację w polskim badmintonie zespołów SKB Litpol-Polam Suwałki i Technika Głubczyca. Zawodnicy tylko tych drużyn zdobyli wszystkie złote medale dzieląc się nimi po równo (po 2,5 medala złotego) z 20 medali do zdobycia osiem zdobyli zawodnicy SKB Litpol-Polam Suwałki. Pięć zawodnicy Technika Głubczyce, cztery Piasta B Słupsk, półtora AZS Kraków, a po 1/2 medala zawodnicy Warmii Olsztyn, Kolejarza Częstochowa i KSGB Ołobok Ostrów Wielkopolski. Medale zdobywali więc tylko zawodnicy drużyn grających w polskiej ekstraklasie drużynowej. Mistrzostwa potwierdziły, że w badmintonie nie są możliwe nagłe zmiany w układzie sił. Medale zdobywają zawodnicy o ugruntowanej już pozycji a nadto będący zawodnikami drużyn dominujących w polskim badmintonie.

Bogdan Pieklik



Powrót - inne wieści