Suwalskie Wieści


Suwałki, 16 kwietnia 2005 r.

MECZ DRUŻYN ZE SZCZYTU IV ligi podlaskiej rozczarował
Wigry Suwałki - Tur Bielsk Podlaski 0:0



Przez cały mecz z boiska wiało nudą, zawodnicy byli ospali, poruszali się jak przysłowiowy żółw.

W drużynie Wigier zawodnikami do których nie można mieć zastrzeżeń byli Kuźma i Szyszko. Pierwszy pewnie rozbijał ataki Tura, drugi - uratował Wigry przed porażką, obronił bardzo trudny strzał oddany z bliska w światło bramki.
Wiele do życzenia można mieć do pracy sędziego głównego. Poziom sędziowania w IV lidze przewyższa pana z gwizdkiem, błędne decyzje, wywierane na krzyk zawodników, boczny sędzia nie zauważył autu, gdy piłka wyszła za linię boczną ok. 20 cm.

Na konferencji po meczu trener Wigier Marian Geszke miał dużo zastrzeżeń do pracy arbitrów.
- Nie rozumiem decyzji panów w czerni - powiedział. Wigry dalej grają i walczyć będą w każdym meczu o zwycięstwo.
- Przed nami dwa bardzo ważne mecz, za tydzień w Supraślu i za dwa tygodnie z rezerwami Jagiellonii w Suwałkach.
- Gdy zakończy się ten serial, będzie można odpowiedzieć na pytanie czy stać nas jeszcze na awans do III ligi - dodał Geszke.



Bogdan Pieklik
fot. Bogdan Pieklik


Powrót - inne wieści